-Cóż to za pilna sprawa ?
-A no nie ważne.
-Ej noo przyjaciółce nie powiesz ?
-No idę na spacer
-Z Bartmanem
Powiedziałyśmy jednocześnie i wybuchnęłyśmy śmiechem.
Zupełnie nie wiem co na odbiło ale śmiałyśmy się tak chyba 15 min aż do czasu kiedy nie wpadła do naszego pokoju
grupka siatkarzy z wystraszonymi twarzami a jak nas na ziemi z ryczane zobaczyli
to ich miny ni do opisania normalnie.
-Iza powiedź mi co to było ?
-Majuś kochanie nie mam pojęcia.
-Dobra ja idę pod prysznic bo za niedługo obiad a ty
pójdziesz do sklepu zakupić jakiś prowiant ?
-No spoko.
-Masz tu 100 kup coś dobrego i słodkiego też.
-Dobra. Nie długo wracam . A weź jeszcze te łóżka pościel.
-No dobra dobra idź już.
-Wyganiasz mnie?
-Nie ale idź.
Poszłam do sklepu tam zakupiłam trunek na dzisiejszy „wieczór”
oraz coś słodkiego. Wróciłam po 1h wykończona z 6 torbami zakupów padłam na
łóżko. Za 10 min powinien być obiad wiec postanawiam zejść na dół. Oczywiście
Izki jak nie widziałam tak nie widzę dlatego tuż po obiedzie ruszam w stronę pokoju
Bartmana i Kubiaka. Widok na jaki jestem zmuszana patrzeć to Michał bez
koszulki w gaciach z włosami we wszystkie
strony świata lekko zaspany. Po chwili nieuwagi jaką poświęciłam na
wpatrywanie się w jego umięśniony brzuch przychodzi opamiętanie. Oczywiście
rumieniec na twarzy musi być ale po jego uśmiechu wiem że zauważył tą moją
chwile słabości.
-Kubiak zamiast się szczerzyć jak głupi powiedz mi gdzie
jest Iza.
-z Zibim na spacerze.
-Ach no tak mówiła mi dzisiaj. Dobra sory za obudzenie jak
coś to obiad już był.
-Gdzie tak szybko uciekasz ?
-A co mam robić ?
W tym momencie odpowiedzi nie uzyskałam chyba że za
odpowiedź możne uznać wciągniecie do pokoju rzucenie na łóżko i namiętne
pocałunki. Tak więc po kolejnej chwili nieuwagi muszę stwierdzić że takie
chwile przy nim coraz częściej się zdarzają ale to nic nie oznacza. No dobra
przyznaje Kubiak jest diabelsko przystojny i ohh jak on całuje ale STOP STOP
Maja oddychaj wdech wydech wdech wydech TY KUBIAK ZŁE POŁĄCZENIE. No ale ja nie
odwzajemniałam tych pocałunków, no może parę razy no albo i odwzajemniałam ? Boże
widzisz i nie grzmisz. Po kilku dłuższych pocałunkach moja silna wola powrotem
się włączyła, odepchnęłam siatkarza co< badełej> nie było łatwe wstałam
na równe nogi co on także uczynił czyli mogłam mu spokojnie przywalić w twarz a
zamiast tego łzy zaczęły napływać mi do
oczy i zwiałam. Wpadłam do pokoju jak jakaś opętana, panny zakochanej nadal nie
było więc spokojnie mogłam się wypłakać. Po 10 min łkania w poduszkę stwierdzam
że jak zaraz nie wezmę prysznica to umrę, iść nie iść oto jest pytanie. Dobra przełamie
swoje lenistwo i pójdę. Oh to jest to 5 minutowy zimny prysznic jak mi tego
było trzeba. Już rozluźniona i wesoła no
bo ja w sumie chciałam tego pocałunku wracam do pokoju a tam nie kto inny jak
obściskujący się w drzwiach Bartman i Iza…..za 5..4..3..2..1.. mnie zobaczą.
-Cześć wam.
Hahahahaha tak mogę określić ich reakcję, Iza o mało sobie
ręki nie złamała no ale nikt nie widział (ale że tak się można wygiąć O.o) No i
koniec czułości ja nie mam zamiaru na to patrzeć , czasami mi się wydaje( wiem
że to okrutne ) że to ja bardziej przejęłam się tym co próbował jej zrobić Marcin niż ona no ale
jesteśmy przyjaciółkami i ja zawsze będę za tym co ona robi.
-Także ten ja już pójdę pa .
I tyle go widziałam wybiegł z szybkością światła.
-No bo to takie ten na no wiesz i to teges.
-Tak Izuś wiem to
było takie ten na no wiem ten teges. Rozumiem co chciałaś mi przekazać.
-Oj no wiesz o c o chodzi.
-Przyjaciele ?
-No oczywiście tylko i wyłącznie.
-Właśnie widziałam. Wiesz czuje się trochę smutno bo ja też
jestem twoją przyjaciółką a ze mną się nie całujesz o co chodzi ?
Zapytałam z powagą lecz mina Izy była tak komiczna że nie
wytrzymałam i parskłam śmiech.
-Naprawdę zabawne. Idę się myć.
-Haha . Zawołać Zbyszka żeby ci plecy umył?
-Zamilcz.
Posłała mi gniewne spojrzenie wzięła ubrania i weszła do
łazienki. Położyłam się na łóżku i rozmyślałam o tym co wydarzyło się kilka
minut temu w pokoju Kubiaka. Z rozmyśleń wybiło mnie pukanie do drzwi.
Niechętnie wstałam i odtworzyłam je a przed nimi ujrzałam temat moich
rozmyśleń. Wpadł do pokoju przyparł mnie do ściany a gdy chciałam coś
powiedzieć wyszeptał mi do ucha „Wiem że tego chcesz „ i namiętnie mnie
pocałował. Całowaliśmy się tak dłuższą chwilę kiedy usłyszałam że szum wody w
Łazice ustał.
-Michał. Idź już.
-A co jeśli nie zechce?
-Idź bo z łazienki zaraz Iza wyjdzie.
-Idź bo z łazienki zaraz Iza wyjdzie.
-Muszę ?
-Musisz wynocha.
Michał skradł mi jeszcze ostatniego całusa i wyszedł z
bananem na twarzy. Mi do śmiechu nie było bo ja jeszcze nie jestem gotowa na
nowy związek. Wątpię w to czy kiedykolwiek będę gotowa ja po prostu się boję. Iza wyszła z w tej chwili w
której zaczęłam się pakować.
-Co ty robisz ?
-Pakuje się .
-Ale po co, przecież jeszcze dwa dni.
-Jadę teraz ale nie martw się przyjadę po ciebie za dwa dni.
-Ale dlaczego ? Nie zgadzam się . Co z wieczorem z
dziewczynami ? One zaraz będą.
-Jakoś im to wyjaśnisz powiesz że musiałam coś pilnie
załatwić.
-A jaki jest prawdziwy powód ?
-Po prostu..
-Po prostu co ?
-Nie chce mi się tu siedzieć.
-Kłamczucha nie chcesz nie mów ale przed uczuciami nie uciekniesz.
-O czym ty mówisz ?
-O Kubim.
-Nie rozumiem?
-Widziałam was.
-Oh. To nic nie znaczyło.
-Czyżby ?
-Tak.
-Jak już powiedziałam nie chcesz mówić nie mów ale przed
uczuciami nie uciekniesz.
-Powtarzasz się kochanie.
-Prawdę mówię.
-Nie ważne lecę pa. Zadzwoń to po ciebie przyjadę.
-Nie wiem czy to będzie konieczne bo Zibi mówił ze mnie
odwiozą.
-Aha no to okay, Miłej zabawy. Nie zrób nic głupiego .
-I mówi mi to ta
która ucieka przed miłością. Pa mała miłej drogi.
Musiałam jak najszybciej dostać się na parking żeby nikogo
nie spotkać bo nie chciało mi się przed nikim tłumaczyć. Na szczęście dotarłam
do samochodu bez większych przeszkód. Szukałam kluczyków w torebce kiedy
usłyszałam swoje imię . Popatrzyłam w stronę drzwi i ujrzałam Miśka biegnącego w
moją stronę. Szybko odnalazłam kluczyki, wrzuciłam torbę do auta i jak
najprędzej odjechałam widziałam jeszcze biegnącego kawałek Michała i słona łza
spłynęła mi po policzku. Dwa dni minęły mi bardzo szybko, większość na płakaniu
w poduszkę no ale mniejsza z tym.
Iza dzwoniła kilka razy żebym wracała ale jakoś mi się nie
widzi spotkanie z pewnym panem.
W sumie to nie wiem
dlaczego ale nie chce go już więcej widzieć, chyba jakiś uraz mam.
Jaka ja pojebana jestem normalnie ja wiem niby nic do niego nie czuje a żałuje
swojej decyzji.
Ja się chyba nie mogę sama sobie przyznać ze Misiek mi się
spodobał. Leżenie na łóżku i użalanie się nad sobą zaczęło mnie już męczyć.
I-M-P-R-E-Z-A tak to jest to. Idę pod prysznic a później
wypad na miasto. Jak postanowiłam tak uczyniłam, po 15 min wyszykowana ruszam
na podbój pubów.
Impreza imprezą ale
upić się nie mam zamiaru najwyżej jeden drink ewentualnie sześć :D O Izę
się nie martwię Zbychu ją przywiezie, klucze ma więc mogę wyruszać.
Idę do najbliższego baru tam zawsze dobra muzyka i sami
znajomi więc spocz. Jestem tu dopiero 10 min a już zdążyłam wypić z 7 drinków
to trochę więcej niż zakładałam ale tak wyszło jakoś . Jak ja po 10 min już byłam lekko wstawiona
to sobie wyobraźcie mnie po 3 godzinach w klubie. Leże na łóżku i próbuje
przypomnieć sobie jak wróciłam do domu.Myślenie nie jest moją mocną stroną podczas kaca.
Wyczołgałam się z łóżka dokładniej z niego spadłam i dostałam napadu śmiechu
przez moją głupotę. W głowie mam rozpierdol wydaje mi się że zaraz eksploduje ale to tylko i wyłącznie
moja wina. Łazienkę mam w pokoju więc szybki prysznic nikomu nie
będzie przeszkadzał. Prysznic trochę mi pomógł ale
w nieznacznym stopniu.
Z mokrą głową i w pierwszych lepszych ciuchach postanawiam
coś zjeść i chyba muszę jakąś tabletkę zażyć bo głowa to mnie diabelsko boli.
Wchodzę do kuchni a tam na stole pyszne śniadanko woda i tabletki na kaca. Iza? Nawet by mi
do głowy nie przyszło ze to ona ale jak widać innej możliwości nie ma......... a nie
sory jest na przykład pięcioro siatkarzy patrzących na mój wspaniały brzusio z otwartymi japami. To
się nazywa powitanie. Muszę przeanalizować co się właśnie stało i dopiero
spróbuje coś powiedzieć.
-Cześć Maja.
-Więcej was matka nie miała ? Cześć ? Co wy tu robicie ?
-Siedzimy i śniadanko jemy.
-Aha. A gdzie moja przyjaciółka ?
-Poszła się umyć.
-Poczekajcie.
I wyszłam.
......................
Także jakoś weny nie mam ale już mi się lepiej pisze. Czekamy do soboty na Mistrza po ostatnim meczu już nie wiem kto nim zostanie Sovia vs Zaksa ja sercem jestem za Sovią ale intuicja podpowiada mi ze wygra Zaksa. Aaaaa zapomniała bym zapraszam na mojego drugiego bloga http://l-oo-v-e.blogspot.com/ wydaje mi sie ze się wam spodoba. Życzę miłego czytania i czekam na komentarze.
Jull xoxo


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz