środa, 3 kwietnia 2013

1.


Dziś są moje 20 urodziny, nie ma żadnej hucznej imprezy ani wypadu z koleżankami bo mi się po prostu zwyczajnie nie chce. Zabarykadowałam się w swoim mieszkaniu i nie mam zamiaru nikogo wpuścić ani nigdzie wychodzić do godziny 17:30. Na prezent urodzinowy mama kupiła nam bilety na mecz ale jakoś tak wyszło że nie może pójść no i zostałam sama. Mój tata jest żołnierzem aktualnie jest w Afganistanie i dawno z nim nie rozmawiałam ale dzisiaj mieliśmy porozmawiać, przynajmniej mama tak twierdziła. Siedzę na kanapie owinięta kocem, w ręku trzymam czekoladę, oglądam jakże zajebisty film o  zwierzętach i użalam się nad swoim życiem. Jestem stara, brzydka, samotna i nikt mnie nie kocha prócz rodziców( czego nie jestem 100 % pewna no ale załóżmy :D ) . Jest godzina 17:00 więc postanawiam ruszyć na podbój łazienki. Z pokoju biorę już wcześniej przygotowane ubrania.
Biorę szybki relaksujący prysznic i ubieram ciuchy. Nakładam podkład, róż do policzków i tusz do rzęs. Moje długie blond włosy pozostawiam rozpuszczone w swojej oryginalnej wersji czyli lekko zakręconej. Do torby chowam bilet , telefon i różne BARDZO potrzebne mi rzeczy. Coś dużo ich no ale kobietą jestem w końcu NIE..:P  Wychodzę z domu o równej 17:30 a ponieważ dojazd na hale zajmuje mi jedynie 15 min stoję w kolejce do kasy.  Atmosfera na hali jest niesamowita, mama postarała się o dobre miejscówki które znajdują się zaraz przy płycie boiska. Zresztą nie dziwnie się skąd je wytrzasnęła i ile zapłaciła bo wiem że mój wujek który współpracuje z Reprezentacją Polskich Siatkarzy brał w tym udział. Siadam w wyznaczonym miejscu i obserwuje jak na hali robi się coraz mniej wolnych miejsc aż w końcu wcale ich nie ma. Siatkarze Polski i Włoch już dawno się rozgrzewają a ja patrzę tylko na jednego z  nich. Oczywiście jestem patryjotką i jest to polak z zacnym numerem 13. Ohh tak Kubiak, Kubiak co z ciebie za ciacho. Oj no co ?? Najlepszym się zdarza Wierzyc w coś nierealnego. Zaczyna się mecz do tej pory nie była zbyt podenerwowana no ale ta atmosfera mnie w ciągła  i razem z resztą kibiców ogryzam paznokcie z wrażenia. Pierwszy set dla nas ale nie bez przeszkód, Dżisyss jak mi ci Włosi na nerwy działają noo. Ale nic,  co poradzę? Mam wrażenie ze denerwuje się za wszystkich zgromadzonych na tym obiekcie . Drugi set już z wyraźną przewagą  wygrywają Polacy podobnie jak trzeci. Ogromna radość siatkarzy i kibiców, i to uczucie szczęścia. Siatkarze zaczynają rozciąganie, a kibice śpiewają jakąś piosenkę , i czekają na to aby ich ulubieńcy zaczęli rozdawać autografy. Widzę ten tłum fanek piszczących i o mało nie mdlejących odechciewa mi się czekać na to aby zdobyć autograf Kubiaka, nie umrę bez niego. Mam już zacząć się zbierać ze swojego miejsca kiedy spiker mówi.”PEWNA DZIEWCZYNA O PIĘKNYM IMIENIU MAJKA MA DZISIAJ SWOJE DWUDZIESTE URODZINY ZAŚPIEWAJMY JEJ STO LAT” Jestem w mega szoku ale po chwili powraca racjonalne myślenie. Ale jestem głupia myśląc ze to o mnie chodzi, na pewno jest na tej Sali więcej Majek które mają dzisiaj swoje urodziny. Wszyscy radośnie śpiewają Sto Lat nawet siatkarze którzy już zakończyli rozciąganie. Po wyśpiewaniu wszystkich zwrotek zebrani zaczynają krzyczeć „MAJKA MAJKA MAJKA MAJKA „ Wtedy spiker ponownie zabiera głos „ Zapraszamy Maję Składowską na parkiet „ Wtedy oniemiałam zupełnie mnie zamurowało ale po chwili przemyśleń powracam do mojej teorii że to nie o mnie chodzi. „Majka wiem że pewnie jesteś w szoku ale mamy dla ciebie mały prezent”. Nadal stoję i czekam na rozwój wydarzeń. Rozglądam się wkoło a ludzie skandują nadal moje imię. Kiedy nagle wszyscy zaczynają krzyczeć jeszcze głośniej. Odwracam się w stronę boiska i nie mogę uwierzyć własnym oczom. Widzę moje tatę w swoim wojskowym stroju szukającego mnie wzrokiem. Do oczu napływają mi łzy szczęścia, bez większego zastanowienia biegnę w stronę ojca. Wszystkie oczy są zwrócone na nas ale mi to nie przeszkadza teraz liczy się tylko tatuś. Podbiegam do niego już nieźle zaryczana i wskakuje mu na ręce. Przytulam się do niego tak mocno że gdyby się nie upomniał pewnie bym go udusiła. „Oto Maja drodzy państwo Majka, jaki piękny prezent sprawili jej rodzice” – spiker. Kiedy już od taty zobaczyłam ze siatkarze się nam przyglądają a niektóre kobiety na Sali płaczą. Za tatą zobaczyłam mamę mocno się do niej przytuliła.
-Czemu nie powiedziałaś ?
-Bo tata chciał ci niespodziankę zrobić.
-No niespodzianka się wam udała. Ale jestem szczęśliwa. A jak załatwiliście to że wgl możemy przebywać na tym parkiecie ?
-no wiesz.
-Wujek ?
-No tak , to on w sumie to wymyślił.
-Ale go wyściskam jak go zobaczę.
-Teraz to ty się odwróć bo siatkarze do ciebie idą.
-Że co ?
-No tak.
Odwróciłam się i zobaczyłam tych „wielkoludów” idących w moją stronę. Ich uśmiechy były wprost zabójcze.
-Zdrowia szczęścia pomyślności życzy reprezentacja super gości.
-Hahaha dziękuje.
Z wszystkimi po kolei się przywitałam i poznałam, rozmawialiśmy jeszcze o meczu i o tym że mnie kojarzą ale nie wiedzą skąd, a gdy chciałam im powiedzieć to mnie zaczęli przekrzykiwać żeby tylko nie usłyszeć bo oni sami wymyślą. Rozmawialiśmy sobie jeszcze chwile gdy nagle ktoś złapał mnie za oczy.
-Zgadnij kto to ?
-Nie wierze własnym uszom. To chyba jakiś żart. Izaaa ??
-Tak jest mała.
Odwróciłam się i ujrzałam rozpromienianą twarz moje przyjaciółki której nie widziałam z 4 miesiące. Znów w moich oczach pojawiły się łzy ale i Izka też się rozryczała.
-Izzz poznaj siatkarzy . 
......................
Z pozdrowieniami Jul xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz