. Oczywiście w restauracji pełna kultura, Michał odsunął mi
krzesło łał normalnie. Restauracja była piękna, co dopiero otwarta więc nie
miałam jeszcze szans do niej zaglądnąć ale coś mi się wydaje ze często będę tu
przychodzić. Urządzona była w stylu Paryskim róże, wieża Eiffela na tapecie,
ceglana ściana itp..Kolejną zaletą tej restauracji była piękna obsługa.
Dosłownie piękna bo kelnerzy w całości do schrupania.
Boże jaka ja się wulgarna zrobiłam.
-Na co masz ochotę ?
-Szczerze to na naleśnika z dżemem i bitą śmietaną ale tu w
menu tego nie maja. Także chyba sałatkę grecką.
-Naleśniki. Ale mi ochoty narobiłaś. Mam pomysł po kolacji
idziemy do sklepu po zakupy i robimy naleśniki w domu.
-Jestem jak najbardziej za. Ej weź też wino jakieś.
-Białe czy czerwone ?
-Czerwone.
Michał zawołał kelnera i złożył zamówienie, zamówił sobie to
co ja tylko w wersji xxx l.
-Tak więc powiedz mi dlaczego wyjechałaś ?
Wiedziała wiedziałam wiedziałam. Normalnie byłam pewna ze
mnie o to zapyta jak by nie mógł po prostu zapomnieć.
-Sprawy rodzinne.
-Taa
-No tak, nie wierzysz mi ?
-Nie za bardzo.
-To już twój problem.
-A nie przypadkiem dlatego ze cię pocałowałem ?
-Idzie kelner z naszym zamówieniem.
Ale ja mam ostatnio szczęście, na tematy o których nie chce
rozmawiać nie rozmawiam bo albo
przeszkadza w tym moja przyjaciółka albo kelner. Bardzo dziękuje. Michał tylko
cicho prychną z uśmiechem, a ja już wiedziałam że i tak się od odpowiedzi nie
wywinę.
Kiedy kelner postawił przed nami talerze , rozlał wino i
odszedł Michał ponowił temat.
-No więc ?
-Ale o co chodzi ?
-Boże Majka ?
-No co ?
-O co ci chodzi ?
-O co mi chodzi ? O co tobie chodzi ?
-O ten pocałunek który wbrew temu co myślisz chcieliśmy
oboje.
-Wcale że nie.
-Majka, popatrz mi w oczy.
-Nie widzę takiej potrzeby.
Nerwowo przeżuwałam sałatkę i rozglądałam się po restauracji żeby tylko nie popatrzeć w oczy Miśka.
-Chce coś sprawdzić. Popatrz mi w oczy i powiedz ze nic do
mnie nie czujesz.
Tego było już za wiele. Eksperyment ? Chyba go powaliło.
Wstałam od stołu i szybkim krokiem
ruszyłam do wyjścia wzięłam swoją "włosistą" kamizelkę i wyszłam.Słyszałam jak za mną krzyczy ale się nie odwróciłam, szybko
złapałam taxi i pojechałam do domu. Wpadłam do mieszkania z prędkością światła.
Bartman i Iza siedzieli przed TV i coś oglądali, nawet nie zauważyli że
weszłam.
Weszłam do swojego pokoju, wyciągnęłam swoją małą walizkę i
spakowałam do niej najpotrzebniejsze rzeczy. W pokoju spędziłam niecałe 10 min.
Zakochańce nadal siedzieli na kanapie i z czegoś śmiali.
-Hej sory ze przeszkadzam ale chce wam powiedzieć ze
wyjeżdżam na kilka dni.
-Że co ? Dlaczego ?
-Po prostu muszę.
-No dobra. Ej a po za tym to ty nie powinnaś być na kolacji
z Michałem.
-Idę pa.
-Majka.
-co ?
-Musimy poważnie porozmawiać.
-Tryb ciotka dobra rada ci się włączył czy co . Idę bo się
na pociąg spóźnię.
-Idź idź i nie wracaj.
Wybiegłam z klatki schodowej jak najszybciej aby zmniejszyć
prawdopodobieństwo spotkania Kubiaka, mój
plan legł w gruzach gdy piszą sms do mamy ze przyjadę wpadłam na coś., w
sumie to na kogoś . Tym kimś okazał się być właśnie
pan Michał we własnej osobie.
-Majka co się stało ?
-Nie nic. Pa Michał życzę powodzenia w meczach. Może się
jeszcze kiedyś zobaczymy. Miło było Cie poznać. Sory ale się spieszę.
-Majka co ty wygadujesz gdzie jedziesz?
-Do rodziny.
-Co tak nagle ?
-Musze lecieć pa.
Już chciałam odejść kiedy Michał złapał mnie za rękę i
przyciągnął do siebie namiętnie całując. W tej chwili straciłam jakąkolwiek
siłę woli. Kiedy zakończyliśmy pocałunek ja po raz kolejny próbowałam uciec. Porostu
wzięłam swoją torbę i ruszyłam w kierunku peronu.
-Majka.
-Co ?
-Co ty robisz ?
-Już ci mówiłam jadę do rodziny.
-Matko dlaczego ty taka jesteś ?
-Jak już mówiłam miło było ale pa.
Nadal podążałam w kierunku peronu a koło mnie szedł Kubiak
przez jakiś czas nucąc mi żebym nigdzie nie jechała a później po prostu zaczął
cios podśpiewywać .Starałam się nie zwracać na niego uwagi, ale kiedy widziałam
te jego smutne oczka aż płakać mi się chciało. Wsiadłam do wagonu a on wszedł
za mną nawet nie patrząc gdzie podążamy.
-CO TY ROBISZ ?
-Jadę z tobą .
-Głupi jesteś ? Ciuchów nie masz.
-Głupi jestem bo się zakochałem ?
Postanowiłam zignorować tą pytanie. Zakupiłam bilet do
Rzeszowa, Michał zrobił to samo i poszedł za mną do przedziału. Usiadł przede
mną i wpatrywał się we mnie z tym swoim Miśkowym uśmiechem. Próbowałam
ignorować jego natarczywy wzrok patrząc się wszędzie tylko nie w jego oczy, on to zauważył i
cicho zachichotał.
-Co się śmiejesz ?
-Boisz się mi w oczy popatrzeć.
-Wcale że nie, po prostu
nie widzę takiej potrzeby.
-Czyli się boisz.
-Idiota. Niby czemu miałabym się bać ?
-Boisz się ze coś do mnie czujesz.
-Sie nie zdziw. Jedyne co do ciebie czuje to niechęć.
-Obydwoje wiemy że to nieprawda.
-Wal się Kubiak.
On się jedynie uroczo
uśmiechną. Po jakiś 2 h byliśmy w Rzezowie. Nie zwracałam uwagi na Kubiaka
przynajmniej próbowałam bo szczerzył się do mnie niemiłosiernie. Na dworcu
czekali już na mnie moi rodzice.
-Cześć.
-Cześć kochanie.
-Dzień dobry państwu.
A on tu czego ? Uścisną dłoń mojego ojca a rękę mojej mamy
ucałował. Popatrzyłam na Kubiaka morderczym wzrokiem a jemu uśmiech nie
schodził z twarzy. Cham.
-Mamuś tatuś to mój znajomy Michał.
-No chyba wiemy kto to jest. Aż tak zacofani nie jesteśmy.Nie
mówiłaś ze chodzisz z gwiazdą polskiej siatkówki.
Moja mina bezcenna, mama puściła do mi oczko. Zdrętwiałam.
Ja Kubiak para o nie never ever ever.
-Witaj Michale Kamil jestem.
-A ja Krysia mama Majki.
Zaśmiałam się gorzko.
-Kochani rodzice pragnę was poinformować ze Michał nie jest
moim chłopakiem.
-Jeszcze. Dodał Kubiak za co dostał ode mnie po łbie.
-Na serio on się tak wygłupia tylko, jest stuknięty, ledwo
go znam.
-My swoje wiemy kochanie chodźmy do domu bo późno się robi.
Postanowiłam się już nie odzywać bo i tak nic nie wskóram. W
domu byliśmy ok. godziny 22:20. Od razu poszłam do siebie a za mną poczłapał
Michał.\
-Co to miało być ?
-Ale że co ?
-Michał nie udawaj idioty.
-Przecież ja jestem idiotą sama tak powiedziałaś.
-Ughh Kubiak nie wkurwiaj mnie. Powiedź czego chcesz i się
wynoś.
-A jak powiem to przysięgasz że to spełnisz i sobie wtedy pojadę.
-Zależy o co chodzi.
-Nie ma zabawy bez ryzyka. Tak albo nie.
-No dobra. Więc czego ?
.................................
Przepraszam przepraszam przepraszam. Kompletnie zapomniałam tu coś dodać ale już nadrabiam. Na szczęście to opowiadanie mam już częściowo napisane i zapewne jutro też coś dodam tak na przeprosiny, bo np. na moim drugim blogu nie wiem czy się coś pojawi bom chora a jak powszechnie wiadomo z gorączką nie myśli się za dobrze. Pożyjemy zobaczymy. Na szczęście jeszcze mi tak mózgu nie sprało że nie umiem kopiuj>wklej zrobić hahaha. Miłego Czytania no i Po zdrówka dla wszystkich a szczególnie 3 gimnazjum trzymamy kciuki i szczerze współczujemy :D
Jull xoxo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz